Emiraty dziś. Czy naprawdę jest się czego bać?
Od kilku tygodni dostaję te same wiadomości.
„Czy u Was jest bezpiecznie?”
„Co tam się właściwie dzieje?”
„Powinniśmy się martwić?”
I za każdym razem mam ochotę odpowiedzieć: to zależy, co masz na myśli.
Bo życie tutaj… toczy się dalej. Naprawdę.
Wychodzisz rano po kawę, jedziesz do pracy, galerie handlowe są pełne ludzi, może nie jak zawsze, ale jednak pełne. Na pierwszy rzut oka nic się nie zmieniło. Gdybyś przyleciała tu dziś, mogłabyś nawet pomyśleć, że wszystko jest dokładnie tak samo jak jeszcze kilka tygodni temu.
A jednak nie jest.
Może nie w tym, co widzisz dzisiaj na ulicy, ale w tym, co masz gdzieś z tyłu głowy.
Bo kiedy zaczynasz dzień od sprawdzenia wiadomości zamiast pogody, to już wiesz, że rzeczywistość się przesunęła.
Oficjalne komunikaty mówią o stabilności.
I rzeczywiście — tutaj nie ma chaosu, nie ma paniki, nie ma scen, które widzisz w wiadomościach z innych części świata.
Ale jest coś innego.
Taka cicha świadomość, że region, w którym żyjesz, nie jest dziś spokojny.
I że to wszystko dzieje się naprawdę.
W ostatnich dniach pojawiały się informacje o przechwytywanych rakietach i dronach. Systemy obrony działają, państwo reaguje, wszystko jest pod kontrolą — tak przynajmniej wynika z oficjalnych komunikatów.
I wiesz co? Wierzę, że tak jest.
Ale to nie zmienia faktu, że kiedy słyszysz słowa „rakiety” i „drony” w kontekście miejsca, w którym mieszkasz, to coś w Tobie się zmienia.
Nie panikujesz.
Ale zaczynasz patrzeć trochę inaczej.
Na codzienność też.
Bo są rzeczy, które jednak się zmieniły.
Dzieci i studenci nie chodzą teraz do szkół ani na uczelnie. W całym kraju wprowadzono nauczanie online — przynajmniej do 17 kwietnia. Co będzie dalej? Zobaczymy. Wszystko zależy od decyzji Ministerstwa Edukacji.
To jest właśnie ten moment, kiedy „normalność” zaczyna mieć małe pęknięcia.
Loty? Działają, ale już nie tak „po prostu”. Trzeba sprawdzać, upewniać się, śledzić aktualizacje. To nie jest ten komfort, do którego wszyscy byliśmy tu przyzwyczajeni.
Plany? Nadal robimy. Ale gdzieś z tyłu głowy pojawia się mała gwiazdka. Że wszystko może się zmienić szybciej, niż myślisz.
Najciekawsze jest to, że Emiraty wciąż robią to, co robią najlepiej — utrzymują spokój.
Nie zobaczysz tu paniki na ulicach.
Nie zobaczysz chaosu.
Zobaczysz ludzi, którzy żyją dalej. Tylko trochę bardziej świadomie.
I może właśnie to jest najtrudniejsze do wytłumaczenia komuś z zewnątrz.
Bo to nie jest ani strach, ani spokój. To coś pomiędzy. Stan, w którym życie wygląda normalnie, ale już nim do końca nie jest.
Czy jest bezpiecznie?
To nie jest pytanie, na które można dziś odpowiedzieć jednym zdaniem.
Bo bezpieczeństwo to nie tylko to, co widzisz wokół siebie. To też to, co dzieje się w tle. I właśnie to „tło” w ostatnich dniach stało się głośniejsze. A mimo to… życie tutaj nadal trwa.
I może właśnie to jest najbardziej charakterystyczne dla Emiratów.
Ten kontrast.
Między tym, co dzieje się wokół, a tym, jak bardzo wszystko próbuje pozostać normalne.
A Ty? Jak byś się czuła, będąc w takim miejscu?
Zobacz także
Sezon grypowy w Emiratach
24 lutego, 2020
Wielkie zmiany w Abu Dhabi
27 grudnia, 2020